Menu główne:
ROK 2009
DO SOSNY …
Wyruszyliśmy po 8 rano na 9 maszyn, w towarzystwie majowego słońca…
Jadąc przez Tarnów i obowiązkowo zatrzymując się na golonce, skierowaliśmy się do Buska Zdroju. Po drodze "przepłynęliśmy" Wisłę :)). Co niektórzy z nas, na promie, dzielnie walczyli ze swoimi lękami ;) . Otuchy jednak dodawał nam czujny Pawulon, ze swoim cudownym środkiem "na uspokojenie" - nie ma jak fachowa pomoc medyczna. Jako chemik skrupulatnie przyjrzałam się etykiecie tego specyfiku. Szukajcie w "aptece" pod nazwą "Weselna". Przed użyciem koniecznie przeczytajcie ulotkę lub skontaktujcie się z farmaceutą ;)).
Wreszcie dotarliśmy do pierwszego celu … sosny.
Sosna niby "pospolita", lecz nieco wyróżniająca się od innych. Jej korzenie znajdują się ponad dwa metry nad ziemią i można pod nią wejść. Drzewo przystosowało się do podbierania spod niej piasku i tak dzielnie stoi do dzisiaj. I jeszcze długo postoi … Dlaczego? Bo nasz Szyja nie oparł się o nią ;)). Zachwycony widokiem sosny Willy już postanowił, że też chce takie drzewo… Nawet zaczął powoli grzebać w piasku ;))) Powodzenia !!!
Z Wełecza, ruszyliśmy do Chęcin, prosto pod zamek. Tam po krótkim podejściu pod górę, odwiedziliśmy pozostałości komnat i korytarzy, po których kiedyś poruszała się Królowa Bona. Hmm … Suma summarum … Ładny miała widok z okna ;)). Okazało się, że w zamku jest starodawny "sklep" z kaskami ;)) Willy chciał bardzo wymienić swoja nowa Naxę na inny, ale niestety nie było rozmiaru ;)).
Z Chęcin pojechaliśmy do Kielc. Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilkę w Rezerwacie "Kadzielnia", obejrzeliśmy Skałkę Geologów i Amfiteatr. Mocno zmęczeni, udaliśmy się w drogę powrotną, przed Opatowem zjedliśmy jeszcze marny, bardzo bardzo (!!!) oczekiwany obiad :/ i do domku…
Szczególne podziękowania dla ;))) :
I jeszcze jedno … Pamiętajcie !!! Wszystkie drogi prowadzą do sosny… A to przecież tylko 400 km ;)))
Sylwik