Menu główne:
PORADY
Turystyka motocyklowa: Jak przygotować się do wyjazdu
Podróże motocyklowe są dla wielu motocyklistów sednem jazdy: nie tylko jechać, ale jeszcze być gdzieś, w jakimś konkretnym miejscu i celu. Użytkując motocykl jako pojazd rekreacyjny wcześniej czy później każdy spotka się z potrzebą przygotowania do wyjazdu.
Nie ważne, czy będzie to solowy wypad, czy wycieczka w kilka maszyn. Jakkolwiek nie poczuwam się do posiadania wszelkiej i jedynie prawdziwej wiedzy na ten temat, postaram się przedstawić kilka przydatnych wskazówek.
Motocykl przed wyjazdem
W teorii to takie proste: unieruchomionym z powodu awarii pojazdem nigdzie nie dojedziemy. Tak to wygląda, prawda? Niestety, żyjemy w kraju, w którym zasadniczo ludzie nie czytają instrukcji obsługi, owocem czego są, na przykład, notoryczne na forach internetowych pytania o właściwy olej lub jego prawidłową ilość. Ponadto większość z nas swoje zainteresowanie jednośladami – co tu ukrywać – uprawia kosztem innych dziedzin życia, czasami niemal dosłownie „odejmując sobie od ust”, aby zatankować mechanicznego rumaka. Cóż, już kiedyś pisałem: nikt nie powiedział, że będzie tanio. Problemem wynikającym z takiego stosunku i możliwości finansowych jest, z pewnej konieczności, ograniczanie wydatków związanych z eksploatacją motocykla – a ten niestety w warunkach permanentnych oszczędności ma prawo odmówić współpracy. Krótki test: kto z nas wymienia przewody hamulcowe co 5 lat? A taką przecież trwałość generalnie oznaczają producenci.
Przed jakąkolwiek więc dłuższą podróżą należy koniecznie zainteresować się stanem maszyny, która będzie nas wozić na swoim siodle. Podstawą są niezbędne wymiany i czynności eksploatacyjne, jak: sprawdzenie stanu klocków hamulcowych, oleju i filtrów, regulacja zaworów, kondycja opon, naciąg łańcucha. Planując dłuższy wyjazd lepiej wymienić olej czy świece przed wymaganym przez producenta przebiegiem, niż później z obawą zaglądać w zionące coraz ciemniejszą barwą okienko kontrolne. Podobnie ma się sprawa z ogumieniem: lepiej nie szukać w obcych miastach (czy nawet kraju) sklepu i serwisu, ryzykując zakup nie tylko drogi, ale również źle dobrany. Banał? A kto pamięta, jaka jest minimalna głębokość bieżnika opony i ostatnio sprawdzał jego stan w swojej maszynie? Wszystko to lepiej zrobić przed wyjazdem, gdzie znamy swojego mechanika, a przy większym zestawie prac możemy jeszcze potargować się o rabat. Koszty gdzieś w odległym warsztacie prawie na pewno nie będą niższe, a poza tym nawet drobna awaria jest w stanie skutecznie zepsuć wyjazd.
Odrębnym aspektem przygotowań do podróżowania są akcesoria ułatwiające jazdę lub podnoszące jej komfort w niesprzyjających warunkach. Mam tu na myśli przede wszystkim najłatwiejsze do instalacji turystyczne szyby oraz nieco bardziej skomplikowane akcesoria, jak dodatkowe gniazdka, na przykład do zasilania nawigacji GPS czy interkomu lub podgrzewane manetki. Wartość tych ostatnich doceni każdy, komu dłonie zgrabiały podczas przejazdów na dużych wysokościach w górach, gdzie nawet latem panują niskie temperatury, albo przy gwałtownym ochłodzeniu po intensywnej letniej burzy. Warunki takie nie są niczym zaskakującym w naszej szerokości geograficznej, gadżet ten nie jest więc zarezerwowany dla podróżników wybierających się na koło podbiegunowe. Na naszym rynku dominują w tym segmencie: tańsze, ale cieszące się mniejszym zaufaniem użytkowników Saito oraz nieco droższe manetki Oxford. Jedne i drugie mają swoich zwolenników. Podobnie ma się sprawa z podwyższoną szybą, dającą lepszą osłonę przed podmuchem idącym ponad nią na kask i ramiona kierowcy. Z przyczyn raczej estetycznych niż praktycznych producenci, zwłaszcza motocykli sportowych i sportowo-turystycznych, oszczędzają na tych kilku centymetrach pleksy. Przekłada się to niestety na wzmożony hałas generowany przez słabo osłonięty kask.
Dodatkowo, z powodu konieczności pokonania większego oporu może również wystąpić ból mięśni karku. Rzecz jasna powyższe niedogodności znacząco potęgowane są przez rozwijane prędkości i przebywane dystanse: im dalej i szybciej, tym będzie gorzej. Oczywiście niedogodności tego typu można potraktować jako specyfikę jazdy motocyklem, ale podobnie jak nikt specjalnie nie jeździ w transeuropejskie trasy awaryjnym Junakiem: przyda się pewna dawka komfortu. W tym miejscu zwrócę jedynie uwagę na właściwy dobór szyby: ponieważ decydującą jest tutaj kwestia aerodynamiki, najprostsze i najtańsze rozwiązania firm akcesoryjnych mają małą szansę sprawić się lepiej od elementu fabrycznego. Jeśli więc zmieniać, to zdecydowanie warto poświęcić nieco czasu i cennych złotówek, by w dłuższej perspektywie być zadowolonym. Szeroką ofertę mają tutaj zwłaszcza firmy MRA, Puig, a z krajowych MGG.
Zapakowany do granic możliwości motocykl jest mniej stabilny nie tylko podczas jazdy, ale i na postoju. Oszczędności czynione przez producentów, zwłaszcza japońskich, przewidują montaż przydatnej w takich warunkach centralnej podstawki tylko jako dodatku, za który oczywiście trzeba dopłacić. Planując dalsze wojaże można pomyśleć o uzupełnieniu tego detalu, jeśli tylko jest dostępny.
Praktycznym i docenianym przez motocyklowych podróżników gadżetem jest również automatyczna oliwiarka do łańcucha, znana często – od nazwy pierwszego jej producenta – jako Scottoiler. Ułatwia ona obsługę łańcucha, eliminując konieczność smarowania i nieco poprawiając kwestię czystości tylnej felgi.
Jeszcze jedną wartą uwagi inwestycją może być zmiana fabrycznego siodła, lecz jest to już większy wydatek, który powinien być dobrze przemyślany. Pierwszy z brzegu tapicer niekoniecznie poradzi sobie z zadaniem, nie mówiąc o dostępności materiałów mogących sprostać wymaganiom związanym z intensywną eksploatacją i odpornością na warunki atmosferyczne. W praktyce jest w Polsce kilka zakładów, jak Werson czy Mario Moto, specjalizujących się w przeróbkach kanap motocyklowych, warto się do nich zwrócić w takim przypadku. Inną opcją jest zakup gotowego siodła np. znanej i cenionej marki Corbin. Tyle, że jest to rozwiązanie z gatunku kosztownych. Niewielką popularnością cieszą się różnego rodzaju nakładki, w tym żelowe, na kanapy. Może to jednak być jakaś możliwość poprawienia komfortu stosunkowo niewielkim kosztem, jeśli kanapa w jaką wyposażono motocykl jest wyjątkowo niewygodna.
Kierowca i pasażer
Nierzadko zdarzało mi się w ubiegłych latach widywać na naszych drogach „motocyklistów” odzianych zdecydowanie zbyt swobodnie: dżinsy i t-shirt faktycznie może i są dobre na ochłodę w upalny dzień, ale z pewnością nie zapewniają najmniejszego nawet zabezpieczenia w razie nieoczekiwanego, acz nagłego, kontaktu z asfaltem. To akurat na krótszą metę, i dotyczy na szczęście nielicznych. Jeszcze mniej osób bierze pod uwagę, że wystawienie na dłuższy czas, w nie zawsze idealnych warunkach atmosferycznych, na działanie wiatru naszych stawów ma na nie niekorzystny wpływ. Warto pamiętać, że czynnik chłodzący, którego oczekujemy i którym cieszymy się w upalny dzień, działa tak samo – jeśli nie intensywniej – w dni i w miejscach chłodniejszych. Przewianie, zwłaszcza kolan, ale i łokci, może mieć równie nieprzyjemne następstwa jak wystawienie na takie warunki naszych nerek. Nie przez przypadek odzież motocyklowa jest przede wszystkim (w znakomitej większości modeli celowo) nieprzewiewna.
Ten przydługawy wstęp miał przybliżyć kwestię ubioru. Chodzi tu nie tylko o kierowcę, ale i pasażera. Osobnika w nieodpowiednim stroju, pędzącego między innymi pojazdami można nazwać bezmyślnym, ale jakiego użyć określenia wobec „kozaka”, który sam prowadzi w pełnym sportowym kombinezonie, a pasażerce dał jedynie przysłowiowego „orzeszka” na głowę, wioząc ją w stroju iście dyskotekowym? Mnie samemu brak słów.
Co więc warto – a co trzeba – na siebie założyć? Przede wszystkim: strój motocyklowy nie jest fanaberią, a koniecznością. Czy będzie to skórzany kombinezon, czy tekstylny zestaw z membraną oddychającą: poprawia on nie tylko nasze bezpieczeństwo, ale też zapewnia niezbędny komfort funkcjonowania organizmu w nietypowych i zmiennych warunkach panujących podczas jazdy. Na dłuższe wyjazdy warto pomyśleć o zabezpieczeniu przeciwdeszczowym, w tym również butów i rękawic. Zwłaszcza te ostatnie są narażone na przemoknięcie, a ich zabezpieczenie musi zapewniać możliwość sprawnego operowania kierownicą i jej oprzyrządowaniem. Pogoda bywa zmienna, warto o tym pamiętać – i to nie tylko przy okazji stroju. W ostatnich latach można zauważyć wyraźny spadek cen (lub wzrost siły nabywczej naszych złotówek, co na jedno wychodzi) specjalistycznej odzieży oraz upowszechnianie się zaawansowanych materiałów jak membrany, co w sumie pozwala przyzwoicie się ubrać, nie wydając przy tym fortuny.
Przemieszczając się często z pasażerem lub korzystając z nawigacji GPS, można zainteresować się systemami łączności głosowej, poczynając od montażu samych słuchawek do kasku, aż po kompletny zestaw umożliwiający zintegrowanie wszystkich przydatnych elementów pod jednym panelem sterowniczym. Takie systemy oferuje m.in. niemiecki Baehr, ale cena przystaje raczej do kieszeni posiadacza ciężkiego turystyka pachnącego jeszcze salonem, niż przeciętnego polskiego motocyklisty. Podobnie ma się rzecz z fabrycznymi systemami łączności, jakie coraz częściej oferują producenci kasków, począwszy od Nolana, po Caberga i Airoha – najczęściej w modelach szczękowych, jako z zasady przeznaczonych dla turystów. Przyznaję, iż nie użytkując takiego, wiele powiedzieć na ten temat nie mogę – kolejny raz jednak odnotuję, że najtaniej rzadko kiedy znaczy dobrze. Z opinii użytkowników wynika, że mniej więcej do 100 km/h wystarczają nawet te najtańsze zestawy, jednak powyżej tego limitu stają się przeważnie bezużyteczne. Oczywiście tańsze będą instalacje oparte na klasycznych kabelkach, droższe zaś te wykorzystujące technologię Bluetooth. Te ostatnie mają niestety często kłopoty z łącznością z nawigacją satelitarną. Jeśli miałyby jednocześnie współpracować z telefonem, należy wybierać modele, które można sparować jednocześnie z dwoma urządzeniami. W oparciu o te same podzespoły można również, dokładając rzecz jasna krótkofalówki, przygotować sobie łączność pomiędzy kilkoma motocyklami – co może być przydatne na długich trasach lub do opanowania większej grupy maszyn.
Kwestia hałasu, a więc i zmęczenia tymże, uzależniona jest od odpowiedniego doboru kasku. Niby koń jaki jest każdy widzi, a przecież jeden garnek drugiemu nierówny. Warto brać pod uwagę tę cechę nakrycia głowy, zwłaszcza że zakupu takiego dokonuje się na dłuższy czas i jest to niemały wydatek. W tym przypadku zwłaszcza pomocne będą testy przeprowadzane i publikowane na przykład przez nasz portal w dziale Laboratorium, jak również wypowiedzi użytkowników na forum. Niestety, producenci zazwyczaj nie chwalą się informacjami o generowanym hałasie (przy poszczególnych prędkościach). No, chyba że skorupa jest faktycznie bardzo cicha.
W kontekście przygotowań technicznych warto zauważyć jeszcze jedną kwestię: tak, jak nikt nie rodzi się kierowcą motocykla, tak niekoniecznie każda osoba zapakowana na tylne siodełko będzie się na nim od razu czuła wystarczająco komfortowo, by być zabieraną na turystyczne wojaże. Przyzwyczajenia wymagają takie kwestie jak siedzenie właściwie bez ruchu przez dłuższe okresu czasu, właściwy balans ciałem – czy choćby tylko przywyknięcie do przechyleń maszyny, by nie przeszkadzać kierowcy w prowadzeniu. Łatwo zgubić przyjemność z podróżowania, jeśli zdarzy się pasażer kontrujący pochylenia w zakrętach, domagający się częstych przerw z powodu niewygodnego siodła czy podkurczonych nóg. Powiedzmy sobie szczerze: „kierownik” pojazdu ma więcej przyjemności z jazdy, pasażer z racji swojej biernej roli znacznie mniej. Trzeba o tym pomyśleć, zanim się z kimś zacznie turystycznie jeździć. Warto takiego pasażera – a jeszcze bardziej pasażerkę, jeśli w planach jest więcej wspólnych chwil na motocyklu – sobie „wychować”, to znaczy przyzwyczaić stopniowo do poszczególnych aspektów jazdy jednośladem. Od krótszych przejażdżek, bez dzikich demonstracji prędkości i pochyleń, do normalnej jazdy – stopniowo. Trudno chyba o większą wpadkę, niż zrazić do motocykla osobę, na której nam zależy…
Ostatnia, ale nie najmniej ważna sprawa to przygotowanie siebie do wycieczki. Warto przed dłuższą podróżą dobrze się wyspać, odpuścić sobie zakrapianą imprezę w wieczór poprzedzający wyjazd. Tak samo ma się sprawa w przypadku jakichś rozwijających się chorób, choćby przeziębień: ani to przyjemność jechać smarkając w kask, ani taka sytuacja nie sprzyja naszemu zdrowiu. I dalej: leki. W tym przypadku warto skonsultować się z farmaceutą, czy zażywane specyfiki nie stanowią przeszkody w prowadzeniu pojazdów mechanicznych. Wbrew powszechnie panującej ignorancji zażywane środki farmakologiczne nie są dla naszego organizmu obojętne, nie są również w przeciwieństwie do treści reklam – absolutnie precyzyjne w oddziaływaniu, posiadając zazwyczaj cały zestaw działań ubocznych, które niestety mogą mieć wpływ na możliwości psychomotoryczne organizmu.
Jak zapakować bagaż?
Tutaj wiele zależy od naszych zasobów finansowych, mniej zaś jest teoretyzowania. Możliwości zabrania bagażu jest sporo: od prostych toreb tekstylnych, poprzez ich bardziej zaawansowane wersje, aż po różnego rodzaju kufry, z tworzyw sztucznych lub metalowych. Osobną kategorią są oczywiście sakwy skórzane, ponieważ ich wybór generalnie determinowany jest przez typ posiadanego motocykla – zasadniczo pasują do chopperów i cruiserów, na innych motocyklach wyglądałyby raczej dziwnie.
Niewątpliwie przydatny jest tankbag, umieszczany na zbiorniku przy pomocy magnesów lub pasków. Ten pierwszy typ jest wygodniejszy, ten drugi raczej wymuszony jeśli producent zastosował bak z tworzywa sztucznego. Tankbag zabezpiecza kilka potrzeb: pozwala trzymać najważniejsze lub najcenniejsze wyposażenie pod bezpośrednią kontrolą, z prostym dostępem (co istotne np. dla aparatu fotograficznego czy telefonu), w łatwy sposób zabierać je ze sobą w przypadku pozostawienia maszyny i co istotne posiadać w zasięgu wzroku mapę, telefon lub nawigację GPS (oczywiście jeśli nie mamy dedykowanego uchwytu na kierownicę). Jego wadą jest słabe zabezpieczenie przed zmianą właściciela kiedy zsiadamy z motocykla, ale wtedy i tak z założenia zabieramy go ze sobą wraz z podręczną i cenną zawartością.
W przypadku dłuższych lub częstszych wyjazdów warto pomyśleć o kufrach, w liczbie 1, 2 lub 3 – boczne wraz z centralnym. Ich zastosowanie jest o tyle wygodne, że z zasady kufry zabezpieczają nasz bagaż przed deszczem i drogowymi zanieczyszczeniami, jak również w lepszym niż sakwy tekstylne czy skórzane stopniu – przed amatorami cudzej własności. Ich wadą jest niewątpliwie cena, ale jeśli mogą być często wykorzystywane – warto za nie zapłacić, chociaż przeważnie wymagają również zakupu odpowiedniego dla danego modelu motocykla stelaża, przeznaczonego dla konkretnego systemu mocowania. Osobiście polecam zwrócenie uwagi na dwie marki: Kappa oraz, przy skromniejszym budżecie, Moto Detail z niemieckiej sieci sklepów motocyklowych Louis. Ta pierwsza nie ustępuje wiodącej Givi, a jest zauważalnie tańsza, ta druga ma te same systemy mocowania, choć niska cena pociąga za sobą nieco gorszą jakość i estetykę. Mogę jeszcze powiedzieć, że przed zakupem warto sprawdzić pojemność kufra, zwłaszcza centralnego, jeśli planujemy podczas zwiedzania zostawiać w nim kaski: generalnie 44 litry pojemności wystarczają, żeby weszły tam dwa kaski integralne. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach – kask może mieć większą niż zazwyczaj skorupę (np. szczękowy), a niektóre kufry miewają dziwne kształty. Przy bocznych kufrach warto zwrócić uwagę, jaką szerokość będzie miał motocykl po ich zainstalowaniu. Dla zgodności z przepisami nie powinien przekraczać metra. Poza tym, co oczywiste, montaż bocznych kufrów zawsze utrudnia przejazd w miejskich korkach.
Najpopularniejszym systemem zapinania kufrów jest zapewne Monokey produkowany przez Givi oraz stosowany głównie przy mniejszych pojemnościach Monolock tej samej firmy. W tym samym systemie produkuje swoje kufry Kappa, do odpowiednich stelaży zapniemy też akcesoryjne kufry np. Moto Detail. Większy problem może sprawić zakup (na rynku wtórnym) pasującego stelaża, ponieważ jego mocowania są przystosowane do konkretnych punktów zaczepienia przy danym modelu motocykla. Na szczęście w większości przypadków popularnych stelaży rurkowych (np. Five Star) można łatwo dorobić niezbędne adaptery. Zainteresowanym częstszym użytkowaniem kufrów można polecić kompletny stelaż na 3 sztuki z oferty Givi: Wingrack. Teoretycznie miał być ładniejszy od standardowych rurek, mocno szpecących boki motocykla po odpięciu kufrów… W praktyce jego urodę każdy może sam ocenić. Na szczęście coraz więcej modeli motocykli typowo turystycznych wyposażonych jest w fabryczne systemy bagażowe: przy zakupie są one znacznie droższe od akcesoryjnych, ale są lepiej dopasowane do sylwetki motocykla – co zazwyczaj przekłada się na mniejszą szerokość naszej „bagażówki” przy tej samej objętości. Szukając motocykla używanego z przeznaczeniem do turystyki można zwrócić na ten element uwagę.
Jeśli zamierzamy przewozić większą ilość bagażu sporadycznie, lepiej będzie przyglądnąć się tekstylnym sakwom: są znacznie tańsze, generalnie nie wymagają zakupu drogich stelaży, po ich zdjęciu nic nie szpeci motocykla. Wadą jest gorsze zabezpieczenie, jakie dają, i to zarówno przed warunkami atmosferycznymi, jak przed ewentualną kradzieżą. Wprawdzie można obecnie zakupić sakwy z wszytą pod warstwę zewnętrzną siatką stalową, zapobiegającą przecięciu, ale ich cena jest dość wysoka. Sakwy będą lepszym wyborem również w przypadku motocykli sportowych, na których łatwiej będzie je ulokować ponad wysokim wydechem. Należy jednak pamiętać, że kosztem owej ułatwionej alokacji jest zazwyczaj mniejsza niż w przypadku kufrów pojemność: o ile boczny kufer mieści przeważnie około 30 litrów, o tyle sakwa o 1/3 mniej. Natomiast w zestawie z sakwami czasami występują – lub można kupić oddzielnie – rolki bagażowe zakładane na bagażnik lub miejsce pasażera. Siłą rzeczy dadzą się one zastosować tylko przy samotnych wyjazdach, ale warte są uwagi ze względu na sporą pojemność, około 50 litrów. Dodatkowo mają mniejszy niż kufer centralny niekorzystny wpływ na podwyższenie środka ciężkości motocykla. Od paru lat, w przyzwoitej cenie, zestawy takie (sakwy w komplecie z rollbagiem) oferuje niemiecki Louis, pod marką Moto Detail. Komplet na tyle udany, że podrabiają go i nasi krajowi producenci. Zakładając sakwy warto zainwestować kilka złotych w grubą, przezroczystą folię samoprzylepną. Okleja się nią te okolice plastików, które narażone na otarcie od sakw. Patent niedrogi, a sprawdzony. Do bagażu warto w każdym przypadku, wrzucić kilka gumowych ekspanderów, pasków i jakiegoś pająka – a to ze względu na nieprzewidziane okoliczności, jakie mogą wystąpić na trasie. Mocowanie kufra czy sakwy niestety może się zerwać, czasami trzeba będzie dodatkowo zabezpieczyć przewożony namiot czy śpiwór, lepie więc w takich przypadkach mieć możliwość zastosowania rozwiązania awaryjnego.
Najtańszym sposobem spakowania się są duże nieprzemakalne worki oferowane przez niemieckie sieci sklepów motocyklowych: kupić je można już za kilka euro. Przymocowane paskami lub gumowymi ekspanderami zapewnią chociaż minimum komfortu w przewożeniu bagażu. No i wyglądają znacznie lepiej, niż kolorowe reklamówki spięte pająkiem, które czasami można dostrzec na motocyklach pędzących na różnorodne zloty. Kilkadziesiąt złotych nie jest dużym wydatkiem, zwłaszcza jeśli motocykl kosztował kilka czy kilkanaście tysięcy.
Trzeba natomiast odnotować, że na dłuższą metę jednym z gorszych pomysłów na przewożenie bagażu jest klasyczny plecak umocowany na ramionach kierowcy. Taki pakunek sprawdza się na krótkich przejazdach w mieście, natomiast podczas dłuższych wycieczek niepotrzebnie obciąża barki i ramiona, co bardzo szybko prowadzi do zmęczenia. Już lepiej w takim przypadku przypiąć ten plecak pająkiem z tyłu kanapy. Plecak jednak ma tą zaletę, że pozostawiając motocykl np. na czas zwiedzania, można go wygodnie zabrać ze sobą – wyjściem z sytuacji może być tankbag z szelkami, który kilkoma ruchami zamieniamy w plecak.
Na koniec warto jeszcze odnotować, że bagaż zmienia właściwości jezdne motocykla, zwłaszcza w przypadku ciężkich kufrów, odsuniętych mocno do tyłu i w górę od środka ciężkości. W skrajnych przypadkach krótkich, zwartych maszyn mogą one powodować zwiększoną tendencję do shimmy lub podnoszenia przedniego koła przy ruszaniu i na stromych podjazdach. Niektóre motocykle w takiej sytuacji (dociążone dodatkowo pasażerem) stają się niestety mocno niestabilne. W takim przypadku dobierając sposób zapakowania bagażu należy w miarę możliwości wykluczać te powodujące niebezpieczne efekty. Technika pakowania jest identyczna, jak w przypadku plecaków: na spód rzeczy ciężkie, wyjmowane sporadycznie, na górę najbardziej podręczne. Przedmioty kanciaste lub twarde warto owinąć np. w jakąś część garderoby, aby krawędziami nie uszkodziły ścianek sakw lub kufra. Trzeba pamiętać, że podczas jazdy silnik i nierówności nawierzchni cały czas generują drgania, które mają niekorzystny wpływ nie tylko na komfort jazdy.
Opracowanie trasy
I tutaj zaczynają się schody. Zapewne wypadałoby, tak z punktu widzenia aktualnego roku czyli 2008 z mocną tendencją schyłkową, abym napisał coś o użytkowaniu GPS w podróżach. Zainteresowanych odsyłam do artykułów omawiających to zagadnienie. Wybór czy jechać za wskazaniami nawigacji satelitarnej, czy tylko w oparciu o klasyczne mapy jest poniekąd ideologiczny, po części jednak finansowy. Niby ceny spadają, ale jeśli chce się kupić urządzenie przyzwoitej jakości, nadal trzeba za nią zapłacić niemałą kwotę. Dla mnie osobiście istotniejszy jest nawyk szukania i poszukiwania, zaangażowanie w planowanie trasy, punktów przystankowych i zwiedzania, czy choćby nawet taki banał jak wybór miejsca na obiad. Zwyczajna mapa – przeważnie atlas samochodowy – daje wgląd nie tylko w wybraną pojedynczą trasę dojazdową, ale pozwala ocenić okolicę czy region w całości, wraz z zaznaczonymi na niej punktami istotnymi czy charakterystycznymi. Sam zawsze konsultuję planowane trasy z kilkoma mapami, w tym jedną zawierającą lokalizacje zamków oraz w miarę możliwości znacznie dokładniejszą lokalną. Dzięki temu mogę dostrzec i zaplanować coś, czego w praktyce mapy elektroniczne nie dają – iż w pobliżu planowanego przejazdu znajduje się jakieś miejsce warte uwagi, że pojechać mogę ciekawszą drogą, czy choćby przy dłuższych wyjazdach po prostu perspektywiczny przegląd większego obszaru znajdującego się w zasięgu wycieczki. Drugim istotnym elementem przemawiającym na niekorzyść podręcznej elektroniki, jest generowany przez nią podwyższony poziom lenistwa. Po co bowiem czegoś szukać, jeśli i tak urządzonko samo wyznaczy najszybszą lub najkrótszą trasę? A w ten właśnie sposób umyka spory kawałek wycieczkowego tortu: planowanie. Efektami, które niestety miałem wątpliwą przyjemność poznać jako uczestnik prowadzonej taką metodą wycieczki, jest jazda bez zatrzymywania się przy mijanych ciekawych z punktu widzenia turysty miejscach, obiad na stacji benzynowej, ignorowanie ciekawych odcinków dlatego, iż nie były najkrótszą trasą. Oczywiście to wersja ekstremalna, ale obrazuje mój punkt widzenia. Dlatego choć nie zaprzeczam użyteczności GPS podczas jazdy, kiedy ułatwia szybki wybór drogi bez nadmiernego odwracania uwagi od sytuacji na jezdni, zdecydowanie polecam świadome planowanie wyjazdów, co daje po pierwsze sporą dawkę frajdy jeszcze przed wyjazdem, po wtóre zaś umożliwia efektywniejsze wykorzystanie wycieczki.
Z czego warto korzystać: przede wszystkim z internetu, zawartości forów oraz mnóstwa instytucjonalnych lub prywatnych witryn. Zwłaszcza te pierwsze i ostatnie zawierają często ciekawe i przede wszystkim aktualne informacje, te drugie natomiast oficjalne i stałe, przy tym generalnie najbardziej wiarygodne. Fora umożliwiają również zapytanie o jakiś element planów, co do którego pozostają przed wyjazdem wątpliwości. Na uzyskanie odpowiedzi należy jednak zarezerwować sobie nieco czasu. Strony różnorodnych instytucji, z którymi będziemy mieli po drodze do czynienia, mogą natomiast zawierać przydatne wiadomości dotyczące na przykład godzin otwarcia, cen biletów, dokładne mapki dojazdów. Sam zazwyczaj praktykuję wizytowanie stron urzędów miast lub gmin, które znajdują się w zasięgu wyjazdu: zawierają przeważnie jakiś dział omawiający turystykę w regionie, jak również np. reklamy lokalnych restauracji. Nie wskażą wprawdzie najlepszego kucharza, ale jest już jakiś punkt odniesienia w razie potrzeby skorzystania z lokalnej bazy gastronomicznej.
Wspominając powyżej o wyjazdach grupowych, chciałbym jeszcze zasygnalizować w miarę możliwości przygotowanie do dłuższych wyjazdów – krótszymi wycieczkami. Ludzie mają możliwość się poznać, porozmawiać o tym co ich interesuje na trasie, jak również zapoznać i ewentualnie przyzwyczaić do swojego stylu jazdy. Jest rzeczą oczywistą, że grupa przemieszcza się wolniej od samotnego jednośladu – nie każdemu taka sytuacja, kiedy jest przez kogoś wstrzymywany, będzie na dłuższą metę odpowiadać. I dalej: przyzwyczajenia wymaga specyficzny sposób wyprzedzania, startu ze świateł czy choćby przejazdów przez teren zabudowany i skrzyżowania, gdzie nie tylko grupa może zostać rozbita, ale wręcz część może się zgubić jeśli nie został przyjęty odpowiedni i jednolity sposób przemieszczania się. Podobnie sytuacja ma się z dłuższymi wyjazdami, zwłaszcza w kwestii noclegów i posiłków: brutalnie mówiąc nie każdego stać na restauracje i motele, warto więc wcześniej ustalić chociażby limity kwotowe dla takich wydatków. Zainteresowanym samą kwestią jazdy w grupie polecam podane niżej linki, ponieważ chyba wiele dodać do nich nie można – poza właśnie sugestią odbycia pewnych praktyk w jeździe grupowej.
Kończąc na tym niniejszy artykuł zdaję sobie doskonale sprawę, iż pomimo jego sporej objętości nie wyczerpuje on poruszonego zagadnienia. Pozostaje nieomówiona chociażby specyfika wyjazdów zagranicznych, choć to akurat celowo, ponieważ jest to temat na tyle szeroki, że niezbędny jest tutaj osobny spory tekst. Starałem się raczej wskazać pewne kierunki przygotowań, w przydatnych miejscach wymieniając gotowe rozwiązania. Tym niemniej spodziewam się, że przynajmniej część z Was posiadając własne doświadczenia – podzieli się nimi, choćby w formie krótkiej notatki w komentarzach. Zapraszam do dzielenia się swoją wiedzą i uzupełnienia naszych informacji.
Przydatne linki:
http://www.scrc.pl/index.php?s=16
http://www.sunsethog.com/groupRiding.html
Na podstawie: